Kondominium to popularne określenie bloków budowanych w azjatyckich miastach. Spotykałem się z nimi w Malezji, Singapurze i Indonezji. To zupełnie nowy i bardzo interesujący sposób budowania miasta. Ma on wiele zalet. Mistrzami w budowaniu kondominiów są przede wszystkim Indonezyjczycy. W mojej ukochanej Dżakarcie widziałem wiele budynków, które zaskakiwały mnie swoją formą. Zastanawiałem się często, jak można tak intrygująco skleić kilka bloków, tworząc małe, wysokie miasto.
Ale prawdziwe zaskoczenie przeżyłem, gdy zobaczyłem, jak powstaje osiedle Tokyo Riverside w Tangerang, w dzielnicy PIK 2 (Pantai Indah Kapuk), które znajduje się blisko ulicy Pipa Jalan, co można wprost przetłumaczyć jako Ulica Rurowa (Pipa – rura w jęz. Indonezyjskim, nie śmiać się proszę). To było dopiero dzieło sztuki projektowo – budowlanej i przykład dla naszych deweloperów, jak można oszczędzać teren.
Jeśli uważasz, że w Polsce jest patodeweloperka, chów klatkowy i mieszkańcy spoglądają sobie w okna, to patrz. Musiałem wykorzystać zdjęcie z Google, bo moje własne było mało wyraźne.

Kondominium – azjatyckie osiedle. 5 – minutowe miasto. Na czym to polega?
Kondominium to jeden lub więcej wieżowców, które stoją obok siebie (jak np. w przepięknym Taman Anggrek w północnej Dżakarcie) albo są ze sobą połączone i stoją obok siebie. Mogą mieć różne formy. Nasza pierwsza baza, której kilka zdjęć tu publikuję (przy Jalan Raden Saleh na pograniczu Jakarty i Tangerang) miała nieco prostszy układ. Inne bloki są zdecydowanie ciekawsze pod względem architektonicznym.
Mnóstwo kondominiów buduje się w Malezji. Okolice Kuala Lumpur (jak Damansara na poniższym zdjęciu) składają się przede wszystkim z kondominiów.

Czym charakteryzuje się kondominium?
– To wysoki blok albo zespół bloków, połączonych ze sobą. Może mieć 20, 30 albo 40 pięter. Dla Azjatów to nic wielkiego.
– Na parterze bloku znajdują się wszelakiego typu lokale usługowe. Przykładowo – we wspomnianym wcześniej Taman Anggrek na pierwszych dwóch piętrach znajduje się hipermarket Ikea, ogromna galeria handlowa i wiele innych sklepów.
– W moim pierwszym miejscu zamieszkania, przy Jalan Raden Saleh, na parterze kondominium znajdowały się: supermarket (Indomaret), dwie stacje benzynowe (z mini dystrybutorami), mini bank, trzy firmy sprzedające wodę (to rejon, gdzie trzeba kupować wodę butelkowaną) i kilkadziesiąt innych punktów (fryzjer, salon piękności, biura, piekarnie, mini restauracje, małe sklepy).
– Na parterze bloku działa ochrona, monitoring, są skrzynki pocztowe. Nawet kurier nie ma prawa wejść na górę. Musi zostawić paczkę na parterze, a właściciel mieszkania zjeżdża na dół. Święty spokój z niechcianymi gośćmi, domokrążcami, listonoszem. Także wjazd na teren kondominium jest kontrolowany, a nad wszystkim czuwają ochroniarze. Na dole budynku funkcjonuje biuro, które zajmuje się wszystkimi sprawami związanymi z obsługą. Pobiera też opłaty za czynsz.
– W każdym takim centrum jest specjalne piętro do korzystania dla mieszkańców. Niemal zawsze jest tam ogród do spacerów z ławeczkami, basen, zbiorniki z rybami, ozdobne rośliny i krzewy.
Do tego dochodzą sale do wynajęcia – np. na imprezy rodzinne. Jest też świetnie wyposażona siłownia i pralnia.
– Nikt nie ma problemu z parkowaniem. Dlaczego? Trzy albo cztery piętra budynku to wielkie parkingi nadziemne. Każdy może parkować na swoim miejscu auto, motory i skutery. Ludzie często mają też gratisowe szafy garażowe, które mogą wykorzystywać jako komórki.
– Im wyżej, tym bardziej elegancko. Na samej górze są wygodne apartamenty o dużej powierzchni, często wielopoziomowe, z wielkimi przeszkleniami. Co ciekawe, niekiedy prowadzą do nich specjalne windy, którymi można dojechać tylko do apartamentów. Drzwi do windy otwiera się specjalną kartą, zresztą także korzystanie z innych wind, wejście na parking czy do skrytki pocztowej wymaga użycia karty.
W kondominium są też maleńkie mieszkanka, mające po 28 (na zdjęciu) a często tylko 18 m2.

Wejście do kondominium – poniżej.

Dlaczego kondominium to ciekawy pomysł na budowę nowych dzielnic?
Wystarczy spojrzeć, jak wygląda Kuala Lumpur, wspomniana Damansara albo Selanggor w Malezji. Jest pięknie, zielono. Nie ma potrzeby równania z ziemią wyjątkowo malowniczych wzgórz.
– Jedno kondominium zastępuje kilkanaście wieżowców. To ogromna oszczędność miejsca.
– 50.000 ludzi może mieszkać w kilku kondominiach. Wystarczy doprowadzić im jedną wielopasmową aleję i dalej drogi do domów. Nie trzeba budować setek dróg.
– Nie ma problemów z rozbudową komunikacji miejskiej. Jedna linia kolejki szynowej, łącząca kilkanaście kondominiów z centrum zupełnie wystarcza.
– Nie ma problemów z parkowaniem. Nie ma rozległych parkingów. Wszystkie auta są zaparkowane na piętrach budynków.
– Nie trzeba naruszać zieleni ani okolicy. Wielkie bloki mogą stać pośród praktycznie nienaruszonej przyrody.
– Wszystko, czego potrzeba, jest na miejscu.
– Niektóre kondominia są wyposażone we własne awaryjne źródła prądu itd. Wokół kilku kondominiów buduje się wielopiętrowe centrum handlowe – i wszystko jest pod ręką.
– Nowoczesna architektura sprawia, że każde miasto wygląda nowocześnie. Dodatkowo można stosować podświetlenie LED budynków. W Taman Anggrek na ścianach wieżowców wyświetlane są filmy reklamowe, na gigantycznym ekranie LED.
Co ważne, pomimo tego, że w takim miejscu mieszka mnóstwo ludzi, w środku jest cicho.
15-minutowe miasto w Europie kontra 5-minutowe w Azji
Według eurocymbałków w Europie powinny powstawać 15-minutowe miasta, w których człowiek powinien mieć wszystko pod ręką, szkołę, pracę, sklep. Tak blisko, aby nie musiał poświęcić więcej niż 15 minut na to, żeby do tych miejsc dotrzeć. Oczywiście, wszystko w imię ekologii. W Azji Płd. Wschodniej mieszkańcy i rządy mają w tyle zalecenia europrzygłupów. Miasta 5-minutowe buduje się dlatego, że się to opłaca. Oszczędza się przestrzeń, nie trzeba budować setek nowych dróg i tworzyć nowej komunikacji. Tu niemal każdy ma auto i motor, nikt ludziom nie ogranicza dostępu do motoryzacji. Ale dzięki kondominum i jego parkingom, żaden prezydent miasta nie wpada na pomysł wprowadzania ograniczeń w poruszaniu się samochodami czy motorkami.







Mieszkanie w kondominium nie jest dla każdego. Osobiście również preferuję własny dom.
Poza tym jest jeszcze jeden problem. Jeśli jesteś amatorem kwaśnych jabłek, to pamiętaj, że “w domach z betonu nie ma wolnej miłości”.
Zwłaszcza w krajach, w których jest ponad 80 procent muzułmanów. Zatem picie alkoholu też nie wchodzi w grę.




Pracując jako niezależny dziennikarz motoryzacyjny i wielbiciel Azji Południowo Wschodniej, spędzam średnio kilka miesięcy w ciągu roku w Indonezji.
