Zastanawiasz się, jak zostać weganinem? Nie możesz sobie wyobrazić życia bez tłuściutkiego, ugotowanego brzuszka wieprzowego, grillowanej karkówki, chrupkiego kotlecika schabowego, otulonego chrupką bułeczką z jajkiem? Chcesz jeść pierogi, które są nadziane mięsem, a nie breją z ziemniaków, fasoli i tofu? Nie musisz się więcej denerwować. Jesteś weganinem. A jeśli nie wierzysz, to ja Ci to wszystko dokładnie wytłumaczę. Jesteś weganinem, jesteś nowoczesnym obywatelem Zjednoczonej Europy, która w postępie jest niedościgniona!
Weganie to ludzie, którzy nie spożywają produktów odzwierzęcych, ani nie korzystają z produktów odzwierzęcych. Nie jedzą mięsa, ryb, jaj, mleka i jego przetworów (np. serów). Nie chodzą w futrach i ubraniach z wełny. Wielu z nich idzie dalej i nie korzysta z blachosmrodów, tylko radośnie podróżuje na rowerach.

Wegańskie potrawy – glina w różnych kolorach
Jestem cenionym krytykiem kulinarnym, który z niejednego pieca chleb (i nie tylko chleb) jadł. Byłem w wielu krajach świata, gdzie próbowałem niesamowitych potraw, a czasami tylko asystowałem przy nich, nie mając siły ich spróbować (jak to miało miejsce w przypadku gulaszu z małpich jąder, serwowanego na Filipinach), a czasami poświęcam się, by później cierpieć niesamowite męki dla dobra ogółu (jak w przypadku Adobo). Pewnego pięknego dnia w Europie, a potem w naszym ukochanym kraju rozpoczęła się kampania, mająca na celu przestawienie naszych trzewi z produktów mięsnych i odzwierzęcych (mleko, jaja) na wegańskie. W sklepach pojawiły się setki wegańskich produktów.
Krytyk kulinarny kontra wegańskie potrawy
Dla dobra nauki i dla wypełnienia swojej misji cenionego krytyka kulinarnego rozpocząłem ich próbowanie. Najczęściej wtedy, gdy były wystawiane grupowo na wyprzedażach ( – 50%, -70%) bo żal mi było pieniędzy na te wszystkie wynalazki. Spróbowałem dziesiątki produktów. Jedyne, jakie mi przypadły do gustu to pasty warzywne. Cała reszta przypominała w smaku glinę w różnych kolorach, z szeregiem dodatków chemicznych, wzbogacających ich mizerny smak. Poświęcając się dla dobra ludzkości i podtrzymując w sobie chęć prowadzenia misji dogłębnego rozpoznania nowych produktów, próbowałem past do chleba, postępowych wegańskich burgerów, wegańskich kiełbasek, wegańskich wędlin, wegańskich serów, wegańskiego tuńczyka, a nawet pierogów nadziewanych ziemniakami i fasolą, co moim zdaniem było najbardziej brutalnym gwałtem, dokonanym na tej przepysznej potrawie, od czasu wprowadzenia do masowej produkcji pierogów ruskich. Przy tych wszystkich wegańskich produktach studniowe jajo jawiło mi się jako delicja, którą mógłbym z namaszczeniem spożywać każdego dnia. Spróbowałem nawet wegańskiego smalczyku z fasoli (spośród tych wszystkich wynalazków bez smaku był całkiem niezły), ale na wspomnienie wegańskiego łososia do dziś mogę na zawołanie zwymiotować.
Niemniej jednak, będąc poddawanym nieustannej presji ze strony mediów i innych osób wegańskich, czułem pewien dyskomfort psychiczny. Do czasu. Pewnego dnia przed zaśnięciem w mojej głowie galopowały jak zwykle tysiące myśli. W nocy miałem proroczy sen. Kiedy obudziłem się rano, już wiedziałem. Nie muszę zostawać weganinem, bo ja już nim jestem!

Mój wegański coming-out – jak zostałem weganinem w ciągu jednej nocy?
Ty też jesteś weganinem! Nawet jeśli lubisz kotlety mielone, kotlety schabowe, pieczenie, indonezyjski rendang, gulasz z dzika, kiełbasy, kaszanki, szynki, sery żółte, białe, mleko i wiele innych.
Jak to możliwe?
Wytłumaczę Ci to. Jak powstaje wieprzowina? Stworzenie marki świnia jako żywo rośnie i puchnie, kiedy spożywa radośnie soję, śrutę sojową, serwatkę i ziemniaki, popijając wszystko dużą ilością wody. Tłuściutki boczek, pyszna karkówka, łopatka, szyneczka, galaretowate nóżki – to wszystko powstaje z roślin i wody.
A wołowina? Jak powstaje wołowina? Stworzenie marki krowa radośnie mieli mordą, przeżuwając trawę, śrutę, zimą kiszonkę z roślin, zapijając wszystko wodą i generując biologiczne gazy spod ogona.
A kurczak? A jaja produkowane przez kury? Zajadają zboża, zapijają wodą i produkują ćwiartki z kurczaka, udka, porcje rosołowe i mielonkę zdzierają z kości do produkcji parówek.
Z rybami jest problem, bo ryby pożerają inne ryby i inne stwory morskie, które z kolei żrą plankton. Jeśli żrą fitoplankton, to sprawa jest rozwiązana. To ryby wegańskie. Jeśli żrą zooplankton to trzeba tu przeprowadzić dogłębniejsze badania.
Oczywiście, że produkcja wieprzowiny i wołowiny wiąże się z pewnym dyskomfortem. Po pierwsze z emisją wspomnianego wcześniej cieplarnianego metanu spod ogonów. Po drugie z koniecznością przerwania spokojnego życia na łące czy w chlewiku. Nikt się osobo-świni, czy też osobo-krowy nie pyta, czy nie chciałaby dalej mielić mordą albo na przykład studiować europeistykę. Tylko za rogi, do samochodu i w łeb.
I to jest właśnie ten dyskomfort.

Na szczęście wystarczy obejrzeć dowolny film przyrodniczy, aby się z tego dyskomfortu wyleczyć. Albo iść sobie popatrzeć na łąkę. Przecież, jakby nie patrzeć, każde stworzenie na ziemi, od tych mających pół milimetra wielkości, do tych ważących kilkaset kilogramów, ma tylko na myśli, żeby drugiemu dokopać, zająć mu teren, zeżreć go albo zeżreć mu owoce i warzywa i liście na zdobytym terenie, zależnie od tego, czy to bydle mięsożerne, czy jarosz.
Dlatego ciesz się dobrą nowiną – od dzisiaj Ty też jesteś weganinem!

