Halim czyli irańska owsianka. Mięso z cynamonem i cukrem? O nie!
Halim to jedno z najgorszych dań, jakie zdarzyło mi się spróbować w mojej błyskotliwej karierze światowego krytyka kulinarnego. Połączenie mięsa, gotowanej pszenicy, cukru i cynamonu rozłożyło mnie na łopatki, przydusiło troszeczkę, spowodowało lekki refluksik oraz delikatną bieguneczkę. Irańskie danie Haleem nie zapisało się dobrze na liście kilku tysięcy światowych potraw, jakie skosztowałem.
W moim dopracowanym do perfekcji wpisie na najlepszym blogu kulinarnym w Polsce poruszę wszystkie ważne zagadnienia, dotyczące irańskiej owsianki Haleem/Halim. Dowiesz się, co to jest Haleem, jak smakuje Haleem i dlaczego ceniony krytyk kulinarny nie weźmie więcej Halim do ust.
Irański Haleem z puszki? Taki próbowałem!
Choć często bywam w najlepszych domach na całym świecie, wśród elity tego świata, do której się również zaliczam, czasami lubię jadać tak jak prości. To daje możliwość poczucia najgłębszej więzi z lokalną ludnością i spróbowania lokalnych potraw.
Haleem jadłem z puszki, w trakcie podróży z północnego Iranu do Afganistanu. Jechałem na grzbiecie wielbłąda, który kołysał się jak statek na morzu w trakcie sztormu. Wokół piasek, handlarze, tłumy, handlarze wszystkim, kobiety w burkach, Talibowie, Irańczycy, pakistańskie samoloty, amerykańskie drony, dzieciarnia, zapach pieczonej koziny, wybuchy w oddali, zabronione towary szmuglowane w torbach uwieszonych na wielbłądzie. A na górze wielkiego wielbłąda ja, ze swoim ironicznym uśmiechem, ze stoickim spokojem otwierający puszkę Haleem i przekładający danie do czystej, białej miseczki i układający na wielbłądzim garbie białą serweteczkę, wyciągniętą z plecaka. To, że jesteśmy w sytuacji zagrożenia życia, nie oznacza, że mamy żreć jak świnie. Poza tym świnie w tamtym rejonie są haram.
To wyjaśnia tajemnicę niezbyt dobrze zrobionych zdjęć. Cóż, kiedy Ty siedzisz sobie 8 godzin w kawiarni przy jednej kawie, udając, że robisz coś pożytecznego na swoim laptopiku, możesz sobie robić 500 zdjęć swojej kawusi, żeby najlepsze wrzucić na instagramik, fejsbunia i pokazać, że poza ratą na kredyt, zostaje Ci jeszcze na kawusię i hummus (marchew i kartofle dowiozą Ci z rodzinnego domu, w workach). Kiedy ja jechałem na grzbiecie wielbłąda, po krętej górskiej ścieżce, w towarzystwie kolegów z długimi brodami, a nad nami poruszały się MQ-9, nie miałem możliwości kadrowania swojego dania.
Krytyk kulinarny ma ciężkie życie
Cóż, raz na wozie, raz pod wozem. Albo pod wielbłądem. Życie cenionego krytyka kulinarnego światowej sławy nie jest łatwe. Raz zajadasz wolno gotowany ryj wołowy w małej restauracji w Sukabumi, długo pyrkający we własnym sosie i słodkim kecapie, serwowany z ryżem i lekkim sambalkiem, który wypełnia Twoje wnętrze radością, ciepłem, słodyczą, lekkim ogniem i gumowatą wołowinką. Raz spożywasz irański haleem, który wypełnia Cię zaskakującą słodyczą, po której zaczynasz krzyczeć:
– Zamawiałem obiad do diaska, a nie deser, w dodatku wyglądający tak, jakby ktoś nałożył na talerz kleju ze styropianem i cukrem!
Słodkie mięso? Podzielę się małą, ale jakże śmieszną historią z mojego życia
Moje ciekawe życie pełne jest podróży, nieprawdopodobnych przygód oraz niesamowitych zdarzeń, z których często rodzą się różne zabawne historie i anegdoty. Często opowiadam je wielkim tego świata, gdy spotkamy się na kawkę, tort bezowy i makaroniki.
Irański Haleem skojarzył mi się z innym, zaskakująco słodkim daniem, na które zaprosiłem kiedyś mojego dobrego przyjaciela z czasów studiów. Znaczy, w czasach studiów był dobrym przyjacielem, a potem zniknął z mego życia. Tak, jak wiele innych osób i kilkaset tysięcy dolarów, wydanych na krótkotrwałe przyjemności, takie jak samochody, niezdrowe jedzenie, zwierzęta futerkowe i luksusowe kobiety lekkich obyczajów.
Przyjaciel ów zawsze mówił, że nienawidzi słodkich mięs. Ale pewnego dnia udało mi się go namówić na wietnamskie sajgonki, serwowane w zbieraninie chińskich barów przy al. Piłsudskiego w Łodzi. Akurat tak się zdarzyło, że wybrałem miejsce, gdzie zaserwowano nam chyba najgorszą możliwą wersję sajgonek, jaka mogła powstać w umyśle kogoś złego. Z brzoskwiniami z puszki! Sam, jako zadeklarowany wielbiciel azjatyckich przysmaków, zniechęciłem się do tych dań i radością patrzyłem, jak im usuwali te śmierdzące olejem budy. A mój kolega, cóż, zapewne do tej pory nie spróbował słodkiego mięsa.
W naszej kuchni mamy kaczkę z jabłkami albo z żurawinami. Mamy przecież mięsa z borówkami. W kuchni amerykańskiej jest kurczak serwowany z jabłkami.
Ale Haleem…

Co to jest irańska owsianka Haleem?
Ceniony krytyk kulinarny, który odwiedził 89 krajów świata, musiał spróbować wielu rodzajów owsianek. Indonezyjski i malajski bubur, wietnamskie congee, miejscowe wynalazki. Aż w końcu przyszedł czas na Halim (Haleem).
Co to jest Haleem? To owsianka z pszenicy, mięsa (nie wieprza, bo Allah nie pozwala, ale kurczak, indyk, wołowina, kozina są dozwolone) oraz przypraw. Całość jest długo gotowana, a następnie tłuczona bez litości, aż zmieni się w białą, jednolitą masę. Czym tłuką tą biedną owsiankę? Nie wiem, ale jest to bardzo dobre danie, jak ktoś jest wkurzony. Zamiast drzeć mordę i obrażać innych, można przygotować jedzenie i się odstresować.
Jak napisałem, jest wiele wersji. Gdyby Haleem doprawić solą, pieprzem i innymi przyprawami ze słonej półki, dałoby się to zjeść. Ale… Mój Haleem był ugotowany z dodatkiem ogromnej ilości cukru i cynamonu! Tak, pszenica, mięso z kurczaka, cukier, cynamon i olej. Całość utłuczona na lekko – szarą breję. Smak tego dania sponiewierał moje delikatne kubki smakowe na bardzo długo czas. Z pewnością będę tego dania unikać jak ognia.
Jestem pewien, że w piekle słuchają disco polo, polskiego popu i przemówień Tuska, oglądają nagie zdjęcia grubych feministek i jedzą Haleem.

MENU
– > Powrót na stronę główną
– > O mnie
– > Podróże małe i duże – blog podróżniczy
– > Filmy – niezależne recenzje filmowe
– > Kuchnia i przysmaki z całego świata – blog smakosza
– > Muzyka – blog o muzyce
– > Humor
– > Polityka
– > Społeczeństwo
– > Wojsko i obronność
– > Technika i technologia
– > Krytyka nieskatalogowana, czyli wszystko, co mnie wk… denerwuje
– > Krytyka konsumencka – oceny produktów
– > Darmowe książki
– > Motoryzacja – Mój Magazyn Motoryzacyjny Motorewia -> ClubOtomotifID
– > Michał Lisiak – konto YouTube
– > Michał Lisiak – konto Facebook
– > Michał Lisiak – konto X / Twitter
– > Michał Lisiak konto TikTok polskie – > Michał Lisiak konto TikTok Indonezyjskie
– > Powrót na stronę główną





3 COMMENTS
Comments are closed.